• Ogłoszenie

    Z radością zawiadamiamy, że pojawiła się nowa książka o Dąbrównie Waldemara Mierzwy "Dawne Dąbrówno w stu ilustrowanych opowieściach" Można ją kupić w Oficynie Wydawniczej Retman

    Po dwóch latach przerwy powróciły ikony VII Warsztaty Pisania Ikon od 28 stycznia do 3 lutego 2013 roku prowadziła akuszerka naszych plenerów, Tamara Bartold zobacz: 2013/wydarzenia/VII warsztaty

    Pod koniec 2012 roku ukazała się w Wydawnictwie "Neriton" niemiecka wersja książki Agaty Dąbek i Wojciecha Brojera o Marianie Boguszu: Bertolt Brecht. "Die Dreigroschenoper'. Marian Bogusz

    18 listopada 2011 roku w Galerii BWA w Olsztynie, w trakcie wystawy "Bogusz - teatr - Brecht", odbyła się promocja książki Wojciecha Brojera Malując słuchałem muzyki songów: Marian Bogusz. "Opera za trzy grosze". Bertolt Brecht z udziałem Agaty Dąbek. Songi Bertolda Brechta i Kurta Tucholsky'ego zaśpiewała Krystyna Tkacz : czytaj w zakładce 2011/wydarzenia/Promocja książki o Boguszu
  • Minigaleryjka

    img_0327-custom kudlacz_michal_wieniec-12 img_0454 powitalne-przemowienie-komisarza-6

Kapliczka

 

Pomnik Powstania Sierpniowego w Dąbrównie

 

Fundator. Mikołaj Wasik (ur. 6 grudnia 1898 r.), przedwojenny wojskowy, sierżant, uczestnik Powstania Warszawskiego, ps. „Wąsaty”, żołnierz bohatersko walczącego w Śródmieściu od strony Woli i Ochoty Zgrupowania „Chrobry II”, ojciec poległej 17 sierpnia 1944 roku córki, łączniczki Zosi, ukrył się po „wyzwoleniu” – wraz z żoną Janiną i synami, Ryszardem i Bohdanem – na Mazurach. Zamieszkał w Dąbrównie, gdzie został pierwszym wójtem w powojennych dziejach miasteczka.

W Dąbrównie Mikołaj Wasik stworzył aż dwa pomniki z myślą o  utraconej córce. Pierwszy – na granicy miasteczka, przy rozstajach  na Działdowo i Lewałd – był rodzajem symbolicznego grobu Zosi. Niestety nie przetrwał. Na fotografii z lat siedemdziesiątych, którą posiada jedna z mieszkanek Dąbrówna, widzimy wysoki, ceglany, pierwotnie tynkowany postument niosący krzyż z giętej blachy stalowej. Mieszkańcy zachowali w pamięci marmurową tablicę umieszczoną w murze postumentu od strony Dąbrówna z napisem: „Na pamiątkę kochanej córce Zosi Wasik. Zginęła w Powstaniu Sierpniowym. Rodzice”. Być może grób ten padł ofiarą katastrofy drogowej, bo w 1979 roku został zastąpiony wysokim krzyżem z kutego żelaza, jednak już bez odniesień do Zosi.

Drugim pomnikiem stworzonym przez wójta Wasika była – szczęśliwie zachowana do dzisiaj – kapliczka w centrum Dąbrówna, przed ruinami pałacu Finkelsteinów (dawny zamek), z marmurowym epitafium pamięci nie tylko Zosi, ale wszystkich poległych w „Powstaniu Sierpniowym”. Z tekstu tablicy wynika, że pomnik ten powstał w drugą rocznicę wybuchu Powstania, a więc w połowie 1946 roku i został odsłonięty w tym samym momencie, co monument „Gloria Victis” na Powązkach Wojskowych w Warszawie. Oznacza to, że jest bodaj najstarszym w Polsce, pozawarszawskim upamiętnieniem sierpniowych powstańców. O pierwszeństwo może się jedynie ubiegać pomnik wzniesiony z inicjatywy ks. Jana Zieji (kapelana Szarych Szeregów, późniejszego założyciela KOR-u) w Słupsku, gdzie kapłan tworzył katolicką parafię mariacką w latach 1945-1949. Wprawdzie idea tego pomnika zrodziła się już we wrześniu 1945 roku (powstała wówczas prowizoryczna, drewniana pamiątka), jednak sam pomnik, dłuta Jan Małety, ze wstrząsającą płaskorzeźbą „Jezu, ratuj, bo giniemy”, został odsłonięty dopiero 15 września 1946 roku, a więc półtora miesiąca po dąbrówieńskiej kapliczce. W tamtych czasach powstawały spontanicznie liczne miejsca pamięci Powstania, także poza Warszawą, ale żadne, według aktualnej wiedzy, z wyjątkiem tych dwóch pomników, w Dąbrównie i Słupsku, nie  przetrwały lat czterdziestych, czasu coraz bardziej dojmującej – i strzegącej własnej wizji polskiej historii – władzy komunistycznej.

Mikołaj Wasik przestał być wójtem Dąbrówna już w 1947 roku. Stworzone przez niego pomniki są świadectwem jego ideowej wierności. Zapewne nie uległ namowom komunistów do współpracy w okresie referendum 3xtak i pseudo-wyborów w 1947 roku. Warto by poszperać w archiwum ostródzkim czy w IPN-ie i odszukać dokumenty związane z jego osobą i niewątpliwą aferą dotyczącą kapliczki.  Przestał być wójtem Dąbrówna, a jednak mieszkał tu wraz z żoną aż do 1958 roku, tak jakby chciał dopilnować swoich fundacji. Decyzja Wasików o powrocie do Warszawy wynikała w sposób oczywisty z ich życiowej sytuacji i logiki ich losu. Jednak nie można wykluczyć, że miała na nią wpływ również zmiana atmosfery politycznej w Kraju. W październiku 1957 roku w stolicy Plac Warecki został nazwany Placem Powstańców Warszawy. Był to pierwszy trwały, publiczny znak, że władza ludowa zdecydowała się  dopuścić Powstanie do pamięci zbiorowej i oficjalnej historii.  Być może Mikołaj Wasik odczytał w tym wydarzeniu gwarancję bezpieczeństwa dla swoich pomników. Powrócił do Warszawy i bodaj już nigdy Dąbrówna nie odwiedził. W Warszawie ufundował w krużgankach kościoła franciszkanów reformatów na ul. Senatorskiej zachowaną do dziś tablicę pamiątkową, epitafium Zosi. Zmarł w sierpniu 1977 roku. W miasteczku pozostała po nim pamięć coraz mniej już licznych świadków tamtego czasu i powstańcza kapliczka.

Pomnik. Fundator nadał mu charakterystyczną dla regionu, piękną formę kapliczki filarowej o podstawie kwadratu i trójdzielnym korpusie. W górnej części wysklepił niszę otwartą na trzy strony ostrołukowymi oknami, dzisiaj chroniącą figurę Maryi w znaku Niepokalanego Poczęcia. W niewielkiej części środkowej, oddzielonej poziomymi gzymsami, umieścił  tablicę z jasnego marmuru z wykutym napisem: „W drugą rocznicę / Powstania Sierpniowego 1944 roku w Warszawie/ Ku uczczeniu pamięci poległych / Dąbrówno 1946”. W części dolnej rytm górnych okien powtórzył trzema ostrołukowymi płycinami z wypukłymi krzyżami.

Boże Ciało – lata 80.

1978

1978

Niezwykłą formę wybrał Mikołaj Wasik dla korony swojej kapliczki. Został utworzona ze skrzyżowania dwóch ortogonalnych daszków dwuspadowych i osiowo nałożonego ostrosłupa, którego szczyt stanowił bazę wyniosłego, żelaznego, kutego krzyża łacińskiego z kolistym nimbem i strzałami ukośnych promieni. Cztery słupki w kwadracie połączone rurkami wyznaczały sakralne pole wokół pomnika. Dzięki dobrym ludziom udało nam się odnaleźć dwie fotografie, które prezentują kapliczkę w jej bodaj pierwotnym kształcie.

Wzorce. Taki rzadko spotykany kształt korony każe dociekać, skąd Mikołaj Wasik czerpał inspiracje architektoniczne. W bezpośredniej okolicy, na Mazurach, kapliczki jako wyraz duchowej kultury i specyficzna forma architektoniczna występowały niezwykle rzadko. Do końca II wojny światowej dominowała na tym terenie ludność wyznania luterańskiego, powściągliwa w tworzeniu przydrożnych miejsc kultu, zwłaszcza maryjnego. Kapliczki pojawiły się tu spontanicznie w większej liczbie wraz z  ludnością  katolicką w latach czterdziestych ubiegłego wieku. Po wzorce fundatorzy, zapewne Wasik również, musieli sięgać na pobliską Warmię, która jawiła się jako istne „kapliczkowe zagłębie”. W dzisiejszych gminach Gietrzwałd, Jonkowo, Świątki, Olsztyn,  Stawiguda, Purda, Barczewo roi się od różnorodnych form. Wszytko w odległości 50-70 km od Dąbrówna. Spotykamy tam bardzo wiele wysokich, filarowych, dwu- lub trój- dzielnych założeń. Są one wieńczone prostymi, dwu- rzadziej cztero-spadowymi daszkami. Dość powszechną formą okazuje się korona tworzona przez skrzyżowane, ortogonalne daszki dwuspadowe. To rozwiązanie architektoniczne właśnie stanowi bazę zwieńczenia dąbrówieńskiego pomnika. W najbliższej okolicy Dąbrówna odnajdziemy je w kapliczkach Gołogóry, Jonkowa, Stękin czy Świątków. Czasem tak ukształtowane zwieńczenia ozdobione są sterczynami w narożnych przyczółkach, przypominając wręcz gotyckie baszty obronne  (Jonkowo, Gietrzwałd).

W Przykopie koło Purdy kapliczka w zworniku skrzyżowania daszków ma niewielki cokolik stanowiący raczej techniczną bazę krzyża niż detal rozwiązania estetycznego. Z tego wzoru skorzystali fundatorzy kapliczki w Glaznotach w 1947 roku.

Natomiast w odległej o około 45 km od Dąbrówna Gołogórze, w drodze do Świątków, napotykamy kapliczkę, która swą architekturą żywo przypomina dąbrówieński pomnik. Jest dość prawdopodobne, że Mikołaj Wasik tu właśnie odnalazł estetyczny wzór dla swego zamierzenia. Fundator wiernie powtórzył kształt korony z charakterystycznym ostrosłupem dźwigającym krzyż; zrezygnował natomiast z dolnych przypór, zastępując je kwadratowymi słupkami. Być może Wasikowa kapliczka – podobnie jak jej domniemany wzorzec – nie była pierwotnie tynkowana. Nie możemy też mieć pewności, czy połaci dachu były kryte dachówką, czy blachą, i czy od początku niszę maryjną osłaniały szyby. Niepewny jest także kształt figury, która była pierwotnie umieszczona w niszy. Ta dzisiejsza opatrzona jest napisem „Veritas 1970”, a więc jest późniejsza niż całe założenie. Czy ta pierwsza również przedstawiała Maryję w znaku Niepokalanego Poczęcia, nie do końca przecież pasującym do intencji upamiętnienia poległych powstańców? A może Wasik umieścił tam – wciąż w zgodzie z pierwowzorem – dzwonek? Tego wszystkiego nie wiemy. Być może istnieją wśród ludzi lub instytucji jakieś dokumenty, które pozwolą w przyszłości takie wątpliwości wyjaśnić. Tak czy inaczej, fundator naszego pomnika dał świadectwo dobrego gustu.

Losy. W trakcie prac remontowych okazało się, że dolna część oryginalnego korpusu została wymurowana krzywo, z wyraźnym odchyleniem od osi w lewo. Dopiero górną część filaru poprowadzono pionowo. W pamięci mieszkańców Dąbrówna zachowało się wspomnienie budowy pospiesznej, nocą, przy nikłym oświetleniu, tak by komunistyczni decydenci w powiecie i ich lokalni informatorzy stanęli rano przed faktem dokonanym. Wiek wspominających sugeruje jednak, że okoliczności te dotyczyły raczej którejś z kolejnych przebudów kapliczki. Nie jest jednak wykluczone, że sama budowa pomnika w 1946 roku odbywała się w podobnych okolicznościach. To wszak stały element wspomnień związanych z powstawaniem miejsc patriotycznych i religijnych w czasach komuny, aż po epokę Gierka. Jeszcze wszak w taki właśnie sposób, nocą z 31 lipca na 1 sierpnia 1981 roku na Powązkach Wojskowych w Warszawie, powstał „Pomnik Katyński”. Przez dziesięciolecia swojego istnienia zbudowana przez wójta Mikołaja kapliczka ulegała daleko idącym przemianom, za każdym razem tracąc coś istotnego ze swej pierwotnej urody. Miejsce, które wybrał dla niej fundator okazało się – podobnie jak w przypadku symbolicznego pomniczka Zosi – nie najszczęśliwsze: przy ostrym zakręcie ruchliwej, wojewódzkiej drogi, którą nieustannie przemierzają setki samochodów i ciężkich tirów. Niejeden kierowca „nie wyrobił się ” na owym zakręcie i rozbił swój pojazd na murze kapliczki, dewastując ją i nadwerężając. Za każdym razem mieszkańcy Dąbrówna odbudowywali ją na miarę swych umiejętności i środków, nie oglądając się na pierwotną formę. Na zachowanej fotografii obchodów Bożego Ciała w latach sześćdziesiątych widzimy, że z korpusu płatami odpadł tynk. Kapliczkę wkrótce odrestaurowano. Być może wtedy właśnie wstawiono do niszy aktualną figurę Maryji i osłonięto ją szybkami. W bliżej nieokreślonym momencie między połową lat siedemdziesiątych a ostatnią dekadą ubiegłego wieku kapliczka doznała na tyle poważnego uszkodzenia, że ofiarą padła owa niezwykła korona. Na fotografii z początku lat dziewięćdziesiątych kapliczka ma już tylko spłaszczony, czterospadowy daszek pokryty blachą. Wkrótce potem, po kolejnym uderzeniu, przy odbudowie niezbyt szczęśliwie obłożono korpus oraz słupki flankujące płytkami imitującymi cegłę klinkierową, przysłaniając przy tym część fundacyjnego epitafium i ograniczając wielkość okienek niszy. Całość utraciła swoją smukłość i elegancję. Kolejne próby renowacyjne pogorszyły jeszcze sytuację.

Renowacja. Toteż  Waldemar Mierzwa, historyk Warmii i Mazur, autor dwóch pięknych książek o dziejach Dąbrówna:  „Miasteczko” i „Dawne Dąbrówno w stu ilustrowanych opowieściach”, podjął starania o przywrócenie kapliczki do dawnej świetności. O swych zamiarach poinformował mieszkańców 1 sierpnia 2014 roku, w trakcie uroczystości przy kapliczce, w siedemdziesiątą rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Apelował o wspólny wysiłek obywatelski, niezależny od władz, dotacji i grantów. Historykowi udało się uzyskać zezwolenie władz Gminy i zgodę olsztyńskiego konserwatora zabytków. Prace odtworzeniowe w czerwcu i lipcu 2015 roku wykonała ekipa muratorów i dekarzy z Firmy Budowlanej „Urszula Kalman” z Dąbrówna pod kierunkiem Andrzeja Kalmana. Z pierwotnego zabytku pozostał niezmieniony, ukryty pod tynkiem i okładziną ceramiczną, ceglany korpus kapliczki oraz marmurowa tablica i kuty krzyż, odrestaurowane przez Zakład Kamieniarski Józefa Orzechowskiego z Działdowa. Okalające kapliczkę rurki zostały zastąpione kutymi łańcuchami. Renowatorzy stanęli wobec typowych w takich przypadkach dylematów. Mieli świadomość, że – ze względu na podstawowe braki w dokumentacji – nie jest możliwe pełne odtworzenie pierwotnej formy zabytku: materiał pokrycia korony, szyby, figurka w niszy, zachowanie lub ukrycie krzywizny filaru, rury czy łańcuchy, kolor wyprawy, wszystko to było przedmiotem namysłu, debat i kompromisów. Czy dokonali właściwych wyborów, ocenią mieszkańcy Dąbrówna.

Całe dzieło było możliwe dzięki ofiarności wielu mieszkańców Gminy. Pozostałe ciężary solidarnie ponieśli Małgorzata i Waldemar Mierzwowie, Urszula i Andrzej Kalmanowie oraz Galeria Fundamenty. W kapliczkę został wmurowany tekst aktu fundacyjnego renowacji.

A oto efekt wspólnych działań.

capella renovata  A.D. 2015 – najstarsze upamiętnienie Powstania Sierpniowego w Polsce

  • Kategorie

    • Brak kategorii
  • Archiwa

  • Meta

WordPress SEO fine-tune by Meta SEO Pack from Poradnik Webmastera