• Ogłoszenie

    Z radością zawiadamiamy, że pojawiła się nowa książka o Dąbrównie Waldemara Mierzwy "Dawne Dąbrówno w stu ilustrowanych opowieściach" Można ją kupić w Oficynie Wydawniczej Retman

    Po dwóch latach przerwy powróciły ikony VII Warsztaty Pisania Ikon od 28 stycznia do 3 lutego 2013 roku prowadziła akuszerka naszych plenerów, Tamara Bartold zobacz: 2013/wydarzenia/VII warsztaty

    Pod koniec 2012 roku ukazała się w Wydawnictwie "Neriton" niemiecka wersja książki Agaty Dąbek i Wojciecha Brojera o Marianie Boguszu: Bertolt Brecht. "Die Dreigroschenoper'. Marian Bogusz

    18 listopada 2011 roku w Galerii BWA w Olsztynie, w trakcie wystawy "Bogusz - teatr - Brecht", odbyła się promocja książki Wojciecha Brojera Malując słuchałem muzyki songów: Marian Bogusz. "Opera za trzy grosze". Bertolt Brecht z udziałem Agaty Dąbek. Songi Bertolda Brechta i Kurta Tucholsky'ego zaśpiewała Krystyna Tkacz : czytaj w zakładce 2011/wydarzenia/Promocja książki o Boguszu
  • Minigaleryjka

    przygotowanie-do-wystawy-poplenerowej-39-custom p1050598-custom p1050582-custom ii-warsztaty-pisania-ikon-2006-37

Wystawa Wandy i Teresy

13 sierpnia 2011 roku, o godzinie 15.00 Ewa i Wojciech Brojerowie otworzyli przy licznie zgromadzonej publiczności wystawę dwóch zaprzyjaźnionych z Galerią Fundamenty artystek, stałe niemal uczestniczki Ogólnopolskich Plenerów Artystycznych „Dąbrówno”, Teresy PanasiukWandy Wójcik.

 

 

 

 

Artystki otrzymały pamiątkowe foldery projektu Sławomira Zwierza

 

 

 

 

Podobne – inne – podobne – inne. Laudacja Wandy i Teresy

Wanda Wójcik i Teresa Panasiuk wróciły do nas, do Dąbrówna, do „Galerii Fundamenty” po krótkiej, ale dojmującej nieobecności. Teresa i Wanda, dwie świetne, a przecież tak różne malarki życie połączyło więzami serdecznej, jeszcze młodzieńczej przyjaźni oraz wspólną szkołą Artura Nacht-Samborskiego. Ten znakomity artysta, raczej powściągliwy w udzielaniu dydaktycznych wskazówek, powtarzał Im z uporem jedną – dzisiaj już słynną – maksymę: „Nie malujcie przedmiotów, malujcie obraz”. Obie posłuchały mistrza. Każda na swój sposób.

Aby nauczyć się w pełni obcować z twórczością obu Artystek, warto dociekać, jak Profesor rozumiał owo „malowanie obrazu”. Malowanie obrazu, proces, który każdy prawdziwy malarz nieustannie powtarza przez cały swój trudny żywot, to wnikliwe studiowanie relacji między podstawowymi walorami świata widzialnego: przestrzenią, światłem, bryłą i kolorem. Dla artysty liczy się przede wszystkim gra tych walorów; przedmioty rozmieszczone w rozciągłości istnieją jedynie dla nas, zwykłych postrzegaczy.

Wanda, realizując dyrektywę mistrza, wychodzi od bryły, bryły zamkniętej, z ostro zaznaczonym konturem, solennie i zdecydowanie odbijającej światło, a przez to nieprzeniknionej i tajemniczej. Odnosimy wrażenie, że Malarka świadomie powiększa stałą grawitacji w świecie przedstawionym, nadając mu ciężar, koncentrację, powagę i majestat (łac. gravitas). Zestawienie w ten sposób malowanych brył w zamkniętym prostokątem polu obrazu wyzwala przestrzeń lekką i przeźroczystą do tego stopnia, iż Artystka, jakby w obawie przed utratą tchu, przywołuje jej, przestrzeni, widzialność kilkoma uderzeniami pędzla albo wypełnieniem całego obszaru kolorem.

Teresa zupełnie inaczej. By podążać za wskazówką mistrza, wychodzi od światła, odważnego, dynamicznego, rozedrganego, kipiącego od skrzeń i półtonów. Światło u tej Artystki zagarnia wszystko i wszystko otwiera: bryłę o niezdecydowanych konturach, przestrzeń umykającą ku nieskończoności, nawet nierówne obrzeża ulubionego podobrazia – czerpanego papieru. Otwieranie jest zresztą kluczowym twórczym gestem Malarki, otwieranie, nie bez podtekstów kobiecych i erotycznych.

Wanda Wójcik i Teresa Panasiuk: dwie tak inne osobowości artystyczne, dwa tak różne programy. Dlaczego więc wspólna wystawa? Na zasadach mechanicznego kontrastu? Nie tylko. Są bowiem płaszczyzny wspólne, kwestie rozwiązywane podobnie: rozumienie koloru i relacja do pejzażu. Kolor jest u obu Artystek – zaryzykujmy tę opinię – raczej narzędziem niż żywiołem. Z jednej strony, sięgają po kolor chętnie, można rzec, żarliwie, przy zestawianiu plam barwnych nie boją się kontrastu, a nawet ostrego dysonansu. W Ich malarskiej kulturze dochodzi do głosu dziedzictwo polskiego koloryzmu, którego spadkobiercą był wszak mistrz Artur. Z drugiej, siła światów przedstawionych w Ich pracach ostentacyjnie (nie ascetycznie) monochromatycznych, u Teresy w gwaszach, u Wandy w pastelach, jest nie mniejsza niż w tych z użyciem koloru. Bo – jako się rzekło – nie kolor lecz inne walory, u Wandy – bryła, u Teresy – światło, stanowią dominanty tego malowania.

Wreszcie, problem pejzażu. Wbrew temu, co się o Nich mówi i pisze (pejzaże syntetyczne, inspiracje pejzażem, świat przyrody) i wbrew – być może również – temu, co same o sobie myślą, Teresa Panasiuk i Wanda Wójcik nie są pejzażystkami. To raczej w nas, zwykłych postrzegaczach, istnieje ten – raz błogosławiony, raz zgubny – nawyk odnajdywania w formach geometrycznych i abstrakcyjnych, znanych z codziennej pochopności przedmiotów i zjawisk. Wystarczą dwa białe trójkąty na poziomym pasie niebieskiego koloru u Wandy albo pionowa smuga oranżowego światła u Teresy, byśmy widzieli w obrazach skrzydła żaglówek na jeziorze Dąbrowa Wielka. Wystarczy poziomy ślad oranżu czy pionowy bladej zieleni w gwaszach Teresy albo białawe koło w górnej części w pasteli i akrylu Wandy, byśmy z godną lepszej sprawy satysfakcją odkryli ostatni ślad zachodu słońca za Małą Wodą, ścianę sitowia w księżycowej poświacie widzianą z pomostu Tadeusza Rucińskiego w obrazach Teresy czy sam w sobie księżyc, wiszący nad jeziorem i rzędem drzew u Wandy. Ale tak to jest z nami, zwykłymi postrzegaczami. Inna sprawa, że Artystki trochę nas do takiego widzenia nakłaniają, wprowadzając do swego poważnego malowania nutkę żartu i cień delikatnej prowokacji. W tym są podobne. A przecież nie sposób pomylić Ich obrazów, tak jak nie sposób nie rozróżniać Ich osobowości. Ci, którzy znają Je osobiście, wiedzą, jak bardzo są inne i jak bardzo w charakterach podobne do swych artystycznych światów. Wanda raczej zamknięta, poważna, choć uśmiechnięta, tajemnicza; Teresa otwarta, spontaniczna, chwilami wręcz lekkoduszna. Skoro więc obie Malarki – na prawach kontrastu – potrafią przyjaźnić się od czasów szkolnych, brak – wydaje się – przeciwwskazań, by ich obrazy spotkały się dziś, na wspólnej wystawie w „Galerii Fundamenty” w Dąbrównie.

Wojciech Brojer

  • Kategorie

    • Brak kategorii
  • Archiwa

  • Meta

WordPress SEO fine-tune by Meta SEO Pack from Poradnik Webmastera